Ślub Gosi i Rafała w Kadynach i ich leśno morski plener!

Cześć Kochani!

Dość dawno nic Wam nie pokazywałam, wszyscy wiemy za czyją sprawką ten sezon jest tak zwariowany! Ale! Powstało w nim tyle pięknych ujęć, że nie chcę już czekać z ich pokazaniem. Zacznę od ślubu Gosi i Rafała w Srebrnym Dzwonie i naszego leśnego pleneru, który zakończył się spacerem nad zalew! I nie ukrywam, że te spacery były przepiękne i wypełnione szaleństwem i miłością tych dwojga. Zdecydowanie warto było być pogryzionym przez te chmary komarów 😉

Z pozoru ich ślub może wydawać Wam się standardowym ślubem jakich wiele. Natomiast chciałabym Was nieco zainspirować co zrobić, żeby było jeszcze piękniej nie tylko na zdjęciach, ale też w rzeczywistości.
Zacznę od przygotowań, które niestandardowo odbyły się w ogrodzie na terenie hotelu. Było gorąco, godzina 13, więc nie chciałam ich stawiać w pełnym słońcu, więc schowaliśmy się w cieniu wielkiego drzewa i zaczęliśmy działać. Czy tak wypada? Czy tak można? Jak widać można i wygląda to pięknie! Jeśli w domu lub w pokojach hotelowych ściany są kolorowe, jest niewiele miejsca i na zdjęciach będzie rozgardiasz korzystajcie z ogródków. Naprawdę nie musi być to spektakularny ogród, a kawałek przestrzeni, gdzie niepotrzebne przedmioty nie wkradają się w kadr. No to jak Wam się podoba takie rozwiązanie?

Jak później zobaczycie first look odbył się dokładnie pod tym samym drzewem, a kawałek dalej zrobiliśmy podziękowania dla rodziców. Nie zawsze muszą one odbywać się na sali wśród setki gości. Jeśli szukacie innego rozwiązania, chcecie więcej prywatności zróbcie podziękowania dla rodziców w domu lub w miejscu, w którym się przygotowujecie. Nie zabiera to wiele czasu, a dzięki temu macie chwilę tylko dla siebie i Waszych najbliższych. Nikt nie słucha, więc z serca mogą płynąć szczere słowa. Uwierzcie mi, że odejmuje to sporo stresu, którego i tak macie w nadmiarze 😉

Co jeszcze można zrobić inaczej? Zrobić 15 sekundowy pierwszy taniec, a potem zaprosić gości do wspólnego tańca! Nie zapomnijcie tylko powiedzieć fotografowi, aby zdążył ująć Was samych jeszcze na parkiecie. Wiem z doświadczenia, że jest to jeden z bardziej stresujących momentów dla Was. Nie lubicie tańczyć, nie potraficie, stresuje Was to, że inni patrzą. Nie zmuszajcie się, nie uczcie się skomplikowanych układów. To wszystko będzie widać na filmie i zdjęciach. Niech to będzie Wasz moment, chwila dla Was, kiedy się przytulicie i poszeptacie sobie miłe słowa na ucho. Niewiele jest takich momentów w dniu ślubu, kiedy inni tylko patrzą.. więc korzystajcie i cieszcie się pierwszymi chwilami jako mąż i żona.. bo to cudowne chwile!

A teraz zapraszam do oglądania i inspirowania się ich ślubem! ;))

Szaleństwo na parkiecie się zakończyło, więc pora zaprosić Was na jeden z moich ulubionych plenerów ślubnych tego sezonu! Przypadkiem trafiliśmy do leśnego zakątka, w którym większość drzew była już spróchniała, a ilość komarów była tak spora, że chcieliśmy od razu uciekać. Ale obiecałam im, że wystarczy 10-15 minut i pojedziemy dalej, ale no musimy. Sami oceńcie czy było warto!

Jestem niesamowicie ciekawa Waszych odczuć! Czuję, że ten ślub to było czyste szaleństwo, a Gosia i Rafał zdecydowanie do takich szaleńców należą (co też widać na zdjęciach w plenerze, prawda? ;))
A jeśli chcecie więcej to na pewno niebawem przyjdę z kolejnym pięknym reportażem! Tymczasem zapraszam do zakładki ślubnej, w której znajdziecie jeszcze więcej ślubnych historii.

Buziaki,
Kasia

Leave a Comment

Shopping Cart